Fotografia motoryzacyjna - moja Trumna i sedanek Bryla.


Oj miało być łatwo, szybko i przyjemnie :) Zacznę od samego początku i w skrócie. Głównym zamiarem sesji były prezentacja turasa na odświeżonych w 100% przez Pana fotografa :) kołach. A przy okazji chciałem nauczyć się podpatrywanej przeze mnie od dawna sztuki malowania światłem. Dość szybko znaleźliśmy dobre miejsce na zdjęcia ale zanim zaczęliśmy ustawiać auto podjechaliśmy do pobliskiego sklepu. Niestety, chcąc wrócić na miejscówkę, kluczyk odmówił posłuszeństwa. Nie dało rady odpalić auta. Po kilku telefonach, pomocy dwóch kolegów i niemal 2 godzinach walki, (pomogło głupie zresetowanie kompa) autko znów było dostępne :) I tak z grubym opóźnieniem pojechaliśmy na pierwotne miejsce sesji, które okazało się nie być dostatecznie dobre. Szybka zmiana miejsca i trafiliśmy w idealne miejsce. Kompletna ciemnia :) I o to chodziło. Mam nadzieję, że efekty się podobają. Niestety nie było już sił na więcej kadrów. Skończyliśmy grubo po 2 w nocy.

Wielki szacunek dla Mamanka oraz Bryla za błyskawiczną pomoc. Dzięki chłopaki ;)





Komentarze

  1. Nie wiedziałam, że fotografia motoryzacyjna to taki trudny gatunek - myślałam, że wystarczy mieć aparat i czekać na fajny kadr. Czytałam kiedyś o tym, jak złe warunki pogodowe czy nieprzewidywalny ruch mogą psuć całą sesję, ale że to aż tak wymagające... Rozumiem teraz, dlaczego osoby, które zajmują się taką fotografią, mówią o tym "żart żartów". Mnie by się nie miało cierpliwości do czekania na idealny moment, zwłaszcza gdy trzeba pracować z pojazdami w ruchu. Tu na https://robex-pomocdrogowa.pl/kontakt/ czytałam kiedyś o współpracy przy różnych projektach i tam również widać, jak wiele zależy od umiejętności obserwacji i timing.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz